KRÓTKA HISTORIA ZAKONU TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ
NA TERENIE POLSKI (1685 -1907)

 

A. Sprowadzenie trynitarzy do Polski

Głównym wykonawcą woli króla Jana III Sobieskiego był młody opat mogilski Jan Kazimierz Denhoff, późniejszy kardynał, syn podkomorzego koronnego Teodora Denhoffa. To on, jadąc z chorągwią turecką zdobytą pod Wiedniem, wraz z innymi posłami zatrzymał się na kilka dni w klasztorze "u czterech źródeł" w Rzymie. Mieli tam swój klasztor bosi trynitarze hiszpańscy. Przez kilka dni przyglądał się regule i obyczajom klasztornym. Następnie przekazał spostrzeżenia królowi Janowi. Ten pochwalił pisemnie Denhoffa.

Ojcowie trynitarze przyjęli z radością wizję nowo otwierającej się im ojczyzny. Denhoff wystosował do ministra generalnego list, prosząc o zgodę na sprowadzenie zakonu do Polski. W tym czasie obradowała kapituła generalna trynitarzy w Madrycie. Odczytano na niej prośbę Denhoffa i podjęto pozytywną decyzję.

Do pracy w Polsce wybrano trzech zakonników: "o. Jana od św. Antoniego, przełożonego klasztoru w Grenadzie, o. Franciszka od Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i brata Jana laika". Wyjeżdżającym zakonnikom generał przekazał list polecający. Na wyjazd wyznaczył im dzień "7 listopada 1684 roku. Do Rzymu, mimo burzy morskiej, przybyli 8 stycznia 1685 roku, gdzie mieszkali w klasztorze św. Karola". Z Po ich przybyciu o. Piotr od Jezusa, ówczesny przełożony domu zakonnego w Rzymie, zawiadomił o tym będącego już tam Denhoffa.

Denhoff udał się osobiście do papieża Innocen tego XI, oznajmiając mu swoje i króla polskiego życzenie. Ojciec święty wyraził zgodę i kazał opu blikować listy w formie breve do króla Jana III i do królowej.

Przed wyjazdem trynitarzy do Polski, 10 marca 1685 roku, opat mogilski Denhoff dał przestrogę, inaczej zasady postępowania, które nazwane sąMo nitami, w siedmiu artykułach, poprzedzając je poetycką prefacją:

"Polska-pisał Denhoff- jak morze! Piękne ono na oko i powabne, i do żeglowania zachęcające; lecz biada ludziom zakonnym, którzy mu zbyt dowierzają. W pół drogi uwiężą ich mielizny, na których kto wprzódy utkwił, oby przynajmniej nauczył przykładem swoim następnych, jak zaraz u wstępu nadać pomyślniejszy obrót sterowi".

I. Zaleca wystrzegać się wódki, pożywienia u obcych, bywania na dworze królewskim i na dworach pańskich, naśladowania narowów szlachty. Doradza umiarkowanie w pokarmach, w użyciu wina.

II. Każe starać się o fundacje w większych miastach, zabrania wystawnych budowli.

III. Nie radzi przyjmować do zakonu plebejuszów i wieśniaków

IV O jałmużnę zaleca ostrożnie prosić.

V Zachęca do modlitwy za kraj i szerzenia czci Najświętszej Maryi Panny.

VI. Uczy, jak mają pozdrawiać panów i niewiasty; przed politykowaniem ostrzega.

VII. Każe szanować zakonników innych reguł, choć nie we wszystkim naśladować; biskupów prcede wszystkim zaleca szanować; czcić jezuitów, lecz w interesach na ich zdaniu się nie opierać"

"W ogólności - kończy instrukcja - tem błogosławieńszy owoc wyda młoda drzewina, im obficiej rodzime soki hiszpańskie zasilą polski jej korzeń".

Zaopatrzeni w błogosławieństwo Ojca świętego i w liczne pouczenia oraz listy od wysokich dostojników kościelnych do króla i panów, dobierając jeszcze jednego trynitarza, o. Jana od św. Franciszka, przybyli "do Krakowa 7 maja", a stąd do "Warszawy 22 maja 1685 roku".

Po przybyciu do Warszawy najpierw udali się z listem Denhoffa do Mikołaja Popławskiego, biskupa inf lanckiego, następnie do króla i senatorów. Breve Innocentego XI, datowane 14 kwietnia 1685 roku, także dotarły do króla i królowej.

Szczególnie przychylni dla trynitarzy okazali się: Stanisław Witwicki, biskup łucki; Jan Stanisław Zbąski, biskup przemyski; Jan Małachowski, biskup krakowski; biskup Popławski; Jan Stanisław Jabłonowski, wojewoda ruski; Marcin Kątski, wojewoda kijowski; Kazimierz Szczuka, opat paradyski, oraz matka kardynała Denhoffa.

W Polsce był to czas obrad sejmu. Po ich zakończeniu król Jan polecił uzgodnić sprawę fundacji między biskupem łuckim i inflanckim a ojcem Janem od św. Antoniego.

"Ojciec Jan pragnął rozpocząć pracę na terenie Warszawy, lecz wola króla oraz nuncjusza Pallavi ciniego była inna. Otóż zaproponowali oni Lwów, jako teren położony blisko Turcji i łatwiejszy do wykupu niewolników. Toteż za radą nuncjusza o. Jan udał się z prośbą o wsparcie pieniężne do bisku pów. W wyniku tej prośby "nuncjusz obiecał dawać corocznie 600 zł, biskup łucki także 600 zł, biskup przemyski po 300 zł, opat Szczuka do końca swego życia po 300 zł, a biskup Małachowski po 1000 zł, ostatni obiecał nadto wywindować 9000 zł zapisanych przez biskupów krakowskich, kapituła krakowska za przykładem pasterza również postanowiła dać ofiarę".

Otrzymawszy takie ofiary, trynitarze już w kilka tygodni później, "dnia 13 lipca 1685 roku, przybyli do stolicy Rusi, Lwowa". Towarzyszyli im dwaj pierwsi dygnitarze polscy, hetman wielki koronny i wojewoda ruski Stanisław Jabłonowski, oraz kasztelan krakowski Andrzej Potocki. We Lwowie tymczasowo skorzystali z gościny I ojców teatynów, którzy zaprosili ich do swojego klasztoru na Przedmieściu Brockim.

Dotąd wszystko wiodło się pomyślnie. Wystarczył kilkumiesięczny okres, aby skutkiem powolnej korespondencji między Rzymem, Warszawą i Madrytem czterech ubogich zakonników hiszpańskich znalazło się za Wisłą, w stolicy Rusi, jako założyciele nowej gałęzi zakonu.

Po tak pomyślnych początkach spodziewano się nadal podobnych postępów. Nawet nie przypuszczano, aby tak pobożne przedsięwzięcie mogło w owych czasach natrafić na jakiekolwiek przeszkody.

Tymczasem przyjrzyjmy się z bliska historii tych pierwszych dni, a przekonamy się, iż wszelkie dzieło ludzkie w każdym wieku i miejscu musi w swoim wzroście stoczyć niezbędną walkę z oporną rzeczywistością. Owszem, ta walka, która jak się dowiemy, okaże się zwycięska na korzyść intencji dzieła, stanowi nieraz jedną z najpiękniejszych chwil jego życia. Takim też wdziękiem ozdobiona została historia założenia pierwszego domu zakonnego trynitarzy we Lwowie.

Osiedlając się na terenie Lwowa, brano pod uwagę kilka aspektów. Szukano przede wszystkim jakiegoś opuszczonego kościoła, klasztoru lub przynajmniej kaplicy. Jednocześnie zwracano uwagę na to, aby nowa wspólnota, przeznaczona do zbierania jałmużny na wykup niewolników, nie znalazła się gdzieś na uboczu, "z dala od rąk i oczu pobożnyćh".

Biorąc te względy pod uwagę, znaleziono we Lwowie zwaliska jednego z kościołów na Przedmieściu Krakowskim, tuż za murami miasta. Był to kościół Maryi Panny, sięgający swoim początkiem czasów króla Kazimierza Wielkiego. Po spaleniu w roku 1682 stał od kilku lat pusty. Ojcowie dołożyli szczególnych starań, aby nabyć ten kościół na własność.

Zwrócono się z prośbą w tej sprawie do arcybiskupa lwowskiego i do nuncjusz~ apostolskiego w Warszawie, a nawet do króla. Wszyscy zgodzili się z tą propozycją. Brakowało tylko pozwolenia rady miejskiej i kapituły Otóż rada miejska dała nieprrychylną odpowiedź: "Kościół Panny Maryi należał z dawna do miasta, posiadają cego nad nim ius patronatus, które przez wprowadzenie zakonnikówzostałobyuronione".'° Z podobnymi roszczeniami wystąpiła także i kapituła: "Wikariusze katedralni bywali od wieków administratorami świątyni Panny Maryi, stanowiącej przeto część ich funduszu dotacyjnego. Odstąpienie kościoła trynitarzom znacznie by go uszczupliło"." Ten podwójny opór opóźnił całe przedsięwzięcie. Nie pomogły wielokrotne obrady i zgromadzenia panów, radców i całego duchowieństwa lwowskiego.

W odpowiedzi na te przeszkody arcybiskup lwowski wydał trynitarzom (5 listopada 1685 r.) pozwolenie na budowę nowego kościoła i klasztoru. Tymczasowo zaproponował o. Janowi, by zajęli kaplicę zwaną laureteńską, niegdyś należącą do ojców augustianów. Kaplica ta została wybudowana na miejscu wilgotnym i dlatego ją augustianie opuścili; o. Jan także jej nie przyjął. Cała sprawa przedłużała się. Sam król wstawił się za trynitarzami, aby kościół NMP oddano im do dyspozycji, ale na próżno. Ostatecznie sprawę przekazano nuncjuszowi. Delegowano archidiakona i kanclerza kapituły lwowskiej, a ze strony magistratu trzech radnych. Gdy delegaci przybyli do nuncjusza (4 stycznia 1686 r.), ten oświadczył im, że, jest życzeniem Ojca świętego i króla, aby trynitarze osiedlili się we Lwowie".

Zawiadomiony o tym arcybiskup lwowski zaraz (11 stycznia) zarządził, aby w terminie pięciodniowym kościół NMP był oddany trynitarzom. Niestety i teraz bez skutku.

Wszelkie zatargi spowodowały jedynie przedłużenie zwłoki w fundacji. Przez osiem miesięcy, t j. przez drugie tyle czasu, ile na początku potrzeba było do sprowadzenia zakonńików z Hiszpanii przez Rzym i Warszawę do Lwowa, musieli teraz góścinnie przebywać u ojców teatynów i oczekiwać coraz bardziej wątpliwego końca sprawy. Po pewnym czasie trynitarze sami zrzekli się nabycia tego kościoła.

Zaczęto starać się o inne - i zarazem dogodne miejsce. I wtedy nadarzyła się okazja kupna pewnego ogrodu, tuż za murami miasta, przy furcie jezuickiej. Już uzgodniono nawet cenę tej ziemi z właścicielem na 2600 zł. Zakonnicy bardzo się ucieszyli, już mieli zapłacić, gdy oto rada miej ska wniosła nowy protest. "Zdało się rajcom, że ogród targowany przytykał nazbyt blisko do murów miejskich. W razie oblężenia mógłby nieprzyjaciel użyć klasztor za dogodną sobie warownię". Cały ten zakup został zaniechany.

Rada miejska, chcąc wynagrodzić tę powtórną odmowę, przedstawiła trynitarzom własną propozycję. Miasto posiadało kilka domów w pobliżu ulicy Żydowskiej, wewnątrz murów, które były wynajmowane Żydom. Ponieważ Żydzi od dawna nie płacili czynszu i budynki wydzierżawione doprowadzili do opłakanego stanu: "rada miejska umyślała odebrać Żydom te rudery i sprzedać je ojcom na klasztor, tzn. duchowym groszem wetować swoją stratę". Ofiarowane ruiny leżały w obrębie murów, więc chętnie trynitarze zgodzili się na ten proj ekt radnych miej skich. Radni zaproponowali 10 000 zł, lecz po całodziennym targu w ratuszu miasto sprzedało plac i ruiny za połowę tej sumy. Pozostała jeszcze zasadnicza sprawa, mianowicie: zatwierdzić ten zakup u króla.

Tymczasem Żydzi, mieszkający bezpłatnie w tych zwaliskach, a obecnie zmuszeni do ich opuszczenia, zajęli się cofnięciem całego planu. Nie mogąc nic wskórać u radnych, udali się do hetmana wielkiego koronnego, przebywającego w pobliżu. Uzyskując od niego odpowiedni list, pojechali szybko do króla, który przebywał w tym czasie na Żółkwi. Skutkiem tych gorących zabiegów było to, iż po kilku miesiącach dalszej zwłoki król, który niedawno tak bardzo troszczył się o zakonników i usilnie popierał ich w sprawie zakupu kościoła NMP, teraz sprzeciwił się ich życzeniom. Układ z radnymi oczywiście został uyeważniony. Król Jan III Sobieski, pocieszając zasmuconych trynitarzy, obiecał osobiście przybyć do miasta i zająć się znalezieniem miejsca na klasztor.

Już dziesiąty miesiąc upłynął, jak trynitarze szukali bezskutecznie miejsca na dom zakonny we Lwowie. "1 marca 1686 roku zmarł ich współbrat i rodak, o. Franciszek, który został pochowany u teatynów" .

W niedzielę palmową 1686 r. przyjechał do Lwowa król Jan III Sobieski. Razem z nim przybył "niejaki Aleksander Dynowicz, szlachcic, burgrabia wilanowski, posiadacz domu we Lwowie. Należała mu tak zwana kamienica Malechowska".'6 Był to dom znajdujący się wewnątrz mut-u miejskiego, niedaleko Bramy Krakowskiej. Dynowicz, przebywając na stałe w Warszawie, pragnął pozbyć się swej posiadłości we Lwowie, która była ciągle bez należytego nadzoru, "w stanie zupełnej dezolacji"." Kiedy usłyszał o staraniach trynitarzy, insynuował królowi pomysł sprzedania swej kamienicy. Król wyraził zgodę i zaproponował zakonnikom kupno tego domu. Ucieszeni, bardzo szybko skontaktowali się z Dynowiczem, który ze swej strony przyrzekł usunąć wszelkie przeszkody, jakie by mogły powstać w związku ze sprzedażą.

Zaledwie miasto dowiedziało się o układzie, zaraz w istocie znalazły się i trudności. "Założenie klasztoru w miejscu kamienicy Malechowskiej zacieśniłoby - zdaniem radnych - połać krakowską.

Nadto, przejściem domu miejskiego, podległego wszelkim podatkom i ciężarom, w ręce duchowne, wolne od tychże opłat i obowiązków, poniosłoby miasto znaczny uszczerbek". Nie mogła zatem rada miejska dopuścić do zakupu, a mnogość współwłaścicieli nastręczyła łatwą sposobność do utrudnienia układu. W takiej sytuacji należało najpierw załatwić sprawę z mniejszymi właścicielami. Dynowicz największy opór napotkał u pewnego krawca, który bardzo drogo cenił swoją część. Nie mogli ojcowie doczekać się zgody inaczej, jak przez dopłacenie krawcowi osobnych 500 zł odstępnego. Krawiec zyskując tyle, zażądał dodatkowo 100 zł. Brakującą sumę dorzucił chciwemu człowiekowi przełożony klasztoru teatynów, który zlitował się nad swoimi znękanymi gośćmi. Podniosła się także ogólna cena lichego, zupełnie opustoszałego domu do 13 600 zł. Tak drogiego kupna nie chciało zatwierdzić miasto. Dopiero dwukrotny list królewski, "nakazujący surowo wpiśanie kontraktu w księgi miejskie, a w razie przeciwnym, wciągnięcie onego w akta grodzkie", zmiękczył serca radnych miejskich.

1 czerwca 1686 roku zgromadzili się w przyszłej posiadłości: sędzia i pisarz miejski, dwóch trynitarzy, Dynowicz z krawcem i kilku świadków. Na znak dokonanego zakupu, po skończonym akcie sądowym, umieścili ojcowie krzyż na gruncie kupionym. Ledwie to nastąpiło, zbiegła się rzesza ludzi ubogich, mających jakąkolwiek pretensję pieniężną do Dynowicza i krawca, domagając się teraz jej umorzenia. Wtedy to jeden z trynitarzy sprzeciwił się, mówiąc: "iż nie złoży wprzódy pieniędzy, aż póki wszystkim słusznym żądaniom zadość uczyniona nie będzie" Zo Gdy Dynowicz usłyszał te słowa, powiedział: "Jeżeli tak, tedy cała ugoda za nic! Protestuję przeciwko sprzedaży domu!"z' Następnie wziął krawca za rękę i odszedł wielce obrażony. Sędzia miejski zapisał protest i oddalił się także. Za nim rozbiegli się wierzyciele. Pozostali tylko zakonnicy pogrążeni w wielkim smutku.

Nie było innego środka, jak tylko przeprosić Dynowicza. Dlatego jeszcze tego samego wieczoru udali się ojcowie do niego oznajmiając, iż bez względu na czyjekolwiek pretensje gotowi są złożyć pieniądze. Widok bliskiego złota sprawił pomyślne wrażenie na Dynowiczu. Przyrzekł cofnąć swój protest. Wierzyciele natomiast otrzymali w depozycie u jednego z duchownych lwowskich połowę sumy przeznaczonej dla krawca. Tym razem wezbrana nad trynitarzami burza przeminęła szczęśliwie.

1 marca 1686 roku król Jan III zakup tej posiadłości zatwierdził, a później od czynszu uwolnił. Pokonując wszystkie trudności, o. Jan wszedł w posiadanie nabytej własności dnia 28 maja 1686. Lecz i to jeszcze nie koniec kłopotów. Dynowicz i ów krawiec wystąpili z nowymi pretensjami. Ale tym razem nawet i rada miejska odrzuciła protest i kupno 1 czerwca 1686 roku zatwierdziła.

W ciągu dnia pożegnali trynitatze ze łzami w oczach swoją gościnną siedzibę u teatynów i chcąc przeszkodzić wszellcim dalszym wątpliwościom, pod wieczór sprowadzili się na stałe do swego pierwszego domu w Polsce. Było to dwa dni prLed Zesłaniem Ducha Świętego. Nowa siedziba braci była raczej brudną ruiną niż domem czy klasztorem. Jakże smutno pizyszło im obchodzić tam piękne święto wiosenne, pierwiosnki swego pobytu! Wszakże mocna wiara ozłociła im ściany zwalisk, a bliska przyszłość przyniosła wspaniałą nagrodę.

C. Rozwój poszczególnych domów zakonnych trynitarzy

I Zakon Trójcy Przenajświętszej rozwijał się szybko. "Zakwitnięcie pierwszego trynitarskiego klasztoru we Lwowie rozniosło wkrótce zarody innych i podobnych fundacji pojawiających się w różnych okolicach".

Jak przystało na "miasto mnichów" i główny ośrodek polskiej gałęzi trynitarzy, we Lwowie istniał także drugi dom zakonny, młodszy od pierwszego o dziesięć lat i piąty w kolejności powstania. Ufundował go podstoli żydaczowski Mikołaj Strzałkowski. "W 1694 roku dobrodziej ofiarował 40 000 złotych, a gdy dwa lata potem zmarł, jego dzieło kontynuowała wdowa".23 Gmachy klasztorne wzniesiono na zboczach Góry Kaleczej, na ziemi zwanej Chorążyną. Pierwszy dokument został zatwierdzony 22 sierpnia 1693 roku. W trzy lata później na zakupionym placu stanął pierwotny kościółek z drzewa. Został poświęcony 5 stycznia 1696 pod wezwaniem św. Mikołaja. Dopiero w roku 1739 przystąpiono do budowy większego kościoła, murowanego, który oddany został do użytku w 1745. Klasztor zaś zbudowany został na gruncie przyległym do kościoła, darowanym przez Jana Kajetana Jabłońskiego, starostę czehryńskiego. Ukończono go dopiero w roku 1751.

W Warszawie powstał drugi dom zakonny. Na stałe osiedlili się tam trynitarze 23 lipca 1688 roku. Przybyło ich pięciu ze Lwowa z ministrem o. Michałem od Najświętszej Maryi Panny. Biskup poznański, Witwicki, do którego diecezji Warszawa należała, oddał trynitarzom kaplicę św. Krzyża na przedmieściu, zwaną kościołem Gwardii. Rezydowali tam do 1693. W tym też roku wojewoda czernichowski Felkerzamb podarował im na Solcu dworek wartości 10 000 złotych pod warunkiem, aby się do niego przenieśli. Król Jan, mimo protestów radnych slarej Warszawy, zatwierdził tę propozycję 4 sierpnia 1693 r. Prócz dworku Felkerzamb zapisał trynitarzom we wsi swojej Ołtarzewie 7000 złotych, a za pretensje stare Warszawy zobowiązał się wpłacać do kasy miejskiej 30 złotych czynszu. Wojewoda Felkerzamb kazał dworek przerobić na klasztor i wybudować kaplicę, którą bp Witwicki oddał w 1693 do użytku. Król August II ufundował w Ujazdowie Kalwarię, a syn jego August III przywilejem z dnia 12 sierpnia 1748 r. oddał jątrynitarzom pod warunkiem, że w kaplicy Pana Jezusa będą co piątek odprawiane Msze święte. W 1699 rozpoczęto budowę kościoła i klasztoru, Iecz wkroczenie wojsk szwedzkich przerwało ją do 1705. Nastały lata niepomyślne dla Warszawy. W 1708 roku panowała zaraza i w tym czasie, wykonując posługę kapłańską, umarło pięciu trynitarzy. W 1713 znowu wojna i epidemia pustoszyły Polskę. Tegoż samego roku wylew Wisły zabrał cały Solec. Skutkiem tych klęsk zaprzestano budowy kościoła, a nawet myślano o całkowitej zmianie miejsca.

Warto zwrócić tutaj uwagę na pewien fakt. Jednym z przełożonych tego klasztoru był o. Michał od św. Józefa, Litwin. Zasłynął on nie tylko w Warszawie, ale i w całym kraju. Jak wiemy, zgodnie ze swą regułą trynitarze zajmowali się wykupem niewolników. Otóż o. Michał oddał się w trzyletnią niewolę za wykup matki (Antoniny Błońskiej) z sześciorgiem dzieci. Trynitarze przebywali w Warszawie do momentu przeprowadzenia kasaty, czyli do 1864.

Trzeci dom trynitarzy powstał w 1690 roku w Krakowie. Dokonał tego przy udziale świeckich o. Michał od św. Marii, Hiszpan. Na osiedlenie się zakonników wyrazili zgodę: nuncjusz Cantelmi oraz były bp krakowski Jan Małachowski. Zaproponowano im dwa kościoły: św. Krzyża lub Wszystkich Świętych, należące do akademii i kolegiaty św. Floriana. Trynitarze nie przyjęli kościołów ofiarowanych. Otrzymali natomiast w darze od Józefa Lubowickiego kamienicę, w której urządzili kaplicę. Na wybudowanie klasztoru dokupili jeszcze dwie kamienice, na które fundusze zebrali drogą ofiar. Szczególnie hojnym darczyńcą okazała się wojewodzina inflancka Morsztynowa. Kardynał Lipski położył kamień węgielny w roku 1739. Zebrane fundusze okazały się niewystarczające, zmusiło to zakonników do przerwania budowy. Wznowiono ją dopiero w 1750 dzięki dużemu nakładowi pieniędzy starosty lipnickiego Zygmunta Linowskiego. Trynitarze pracowali na terenie Krakowa do 1796 roku, wtedy to rząd austriacki oddał ich klasztor i kościół bonifratrom. Ostatni trynitarze przebywali tam do 1812.

Czwarty klasztor powstał w Stanisławowie. Głównym dobroczyńcą był Andrzej Potocki, kasztelan krakowski. Wybudował on klasztor i kościół drewniany w roku 1690. Syn Andrzeja Potockiego Józef, wojewoda kijowski, razem ze swoją żoną Wiktorią z Leszczyńskich zapisali trynitarzom 20 000 złotych, razem z darem rodziców dało to sumę 37 000 złotych. Dzięki temu zapisowi mogło tam mieszkać trzynastu zakonników, a także mógł istnieć nowicjat. Rozpoczęto również budowę kościoła murowanego.

Pieniądze na ten cel przeznaczył jeden z pułkowników królewskich, Paweł Nitosławski. Kościół ukończono 5 lipca 1732 r. Rząd austriacki dokonał jego kasaty w 1783.

Fundatorem piątego klasztoru - w Beresteczku - był Tomasz Karczewski, kasztelan halicki. W roku 1691 zapisał trynitarzom 15 000 złotych i wiele innych dóbr. Na początku pracowało tam tylko dwóch ojców: o. Jan od Krzyża, Hiszpan, i o. Andrzej od św. Feliksa. Wkrótce Karczewski umarł i zięć jego Prokop Granowski, starosta żytomierski, spełniając wolę teścia, wybudował w 1693 kościół i klasztor murowany. Pierwsze nabożeństwo odprawiono tam 7 września 1720 r. W Beresteczku trynitarze posiadali także szkoły.z4 Klasztor zniesiono w 1832.

Kolejny klasztor trynitarzy powstał na Litwie, na Antokolu niedaleko Wilna (obecnie Wilno). Jan Kazimierz Sapieha, hetman wielki litewski, dowiedział się o pożytecznej działalności zakonników w uwalnianiu więźniów z niewoli Turków i Tatarów. Postanowił sprowadzić ich na Litwę. Zamiar swój oznajmił oficerom, którzy byli pod jego komendą. Ci jednomyślnie w 1691 roku zaofiarowali 6000 złotych z żołdu swego na fundację klasztoru trynitarzy. Po pogromie Turków na Podolu minister prowincjalny przysłał zakonników do nowej fundacji. Byli to zakonnicy z klasztoru krakowskiego: o. Jan i o. Józef. Początkowo Sapieha umieścił ich w swoim pałacu na Antokolu. Następnie postanowił im wybudować klasztor i kościół z cegły. Pierwszym przełożonym został wybrany o. Jan. Kościół zgodnie z intencją fundatora został poświęcony Zbawicielowi. Elenchus z roku 1851 podaje spis trynitarzy znajdujących się w tym klasztorze. Na Antokolu było ich 36, w tym 34 pracowało w klasztorze, a 12 w parafiach. Zaborca skasował klasztor w 1864.

Ósmy klasztor powstał w Werkach. W roku 1700 Konstanty Kazimierz Brzostowski wybudował trynitarzom kościół i klasztor drewniany, co więcej: nazwał tę wieś T~ynitopol. W 1710 klasztor wraz z Wilnem i okolicą został dotknięty głodem i zarazą, a 25 listopada tego roku spłonął. Po tej klęsce fundator rozpoczął budowę kościoła murowanego. Przełożonym był wówczas o. Szymon od św. Marii. Kościół został ukończony w 1721, a w 1722 został poświęcony, otrzymując tytuł Trójcy Świętej. W 1734 roku całe Wilno, a także katedra oraz różne domy zakonne, w tym trynitarski, zostały obrabowane przez Kozaków. W 1750 klasztor otrzymał znaczny zapis pieniężny od Niemcewicza, co pozwoliło przez pewien czas dobrze prosperować. W 1832 klasztor był już skasowany.

Trynitarze mieli także swą osadę w Kamieńcu Podolskim, który po 27 latach niewoli tureckiej dopiero za Augusta II traktatem karłowickim przywrócony został Polsce. W Kamieńcu chciano podarować trynitarzom meczet. Lecz bliskie położenie rzeki i teren wilgotny zniszczyły prawie ten budynek.2s Dlatego ojcowie nie przyjęli darowizny. W 1707 delegowano o. Michała od Najświętszego Sakramentu, aby z Dominikiem Chocimirskim uzgodnił sprawę związaną z darowizną dworu, który miał być przeznaczony na klasztor. Otrzymawszy zatwierdzenie tej darowizny 7 marca 1707 roku, zakonnicy zajęli dworek i zaczęli myśleć o kościele. Zbudowano najpierw kościół drewniany ( 1712), następnie rozpoczęto budowę murowanego. Ukończono go w roku 1740. Zasłynął on po zakończeniu redempcji z tego, iż przeznaczył dużą sumę swoich kapitałów na środki do wychowywania dzieci i młodzieży. Klasztor został skasowany w roku 1832.

Kolejnym miejscem fundacji zakonnej była Orsza. Głównymi fundatorami byli Adam Sakowicz, sędzia grodzki, i jego żona Maria z Danilewiczów. W roku 1717 ofiarowali obszerny plac na budowę kościoła i klasztoru. Kościół wybudowano w 1735. Konsekrował go w 1740 r. bp Tyszkiewicz, sufragan kijowski. 6 września 1798 roku trynitarze orszańscy zostali zmuszeni do opuszczenia klasztoru na rozkaz cara Pawła. Ustąpili miejsca zakonowi trapistek, w którym była córka księcia Kondeusza. A skoro ta opuściła zakon, trapistki musiały opuścić Rosję. Trynitarze powrócili do swego klasztoru i pozostali tam aż do kasaty, czyli do 1832 roku.

Jedenasta fundacja miała miejsce w Łucku. Fundatorem kościoła i klasztoru trynitarzy w 1718 roku był Paweł Majkowski, skarbnik bracławski, uczestnik wyprawy Jana III Sobieskiego pod Wiedeń. Do rozbudowy wykorzystano istniejący już kościółek unicki. Obok niego zakonnicy wybudowali kolegium, które przeznaczono na studium filozoficzne. Prcełożonym był wówczas o. Piotr od św. Wojciecha. Z drugiej strony kościoła wybudowano dom zakonny. Józef Ignacy Kraszewski zwiedził kościół i klasztor w Łucku i opisywał go z fascynacją.

Od 1812 prawie cały klasztor zabrano i przeznaczono na szpital wojskowy. Trwało to niemal do roku 1832. I w tym roku dokonano kasaty. Ostatni trynitarz z tego klasztoru, o. Mieczysław Steiner, zmarł pod koniec XIX wieku.

Następny klasztor powstał w Tomaszowie. Podczas zakładania miasta na pobliskim pagórku miało się objawić światło cudowne, odtąd nazywano to miejsce Pagórkiem Objawienia. W roku 1636 wybudowano na tym miejscu kolumnę z krzyżem, a później kaplicę, w której umieszczono obraz NMP. Podczas najazdu Szwedów w 1656 roku obraz został znieważony. Po tym fakcie zaczął słynąć cudami. Józef Potocki, wojewoda kijowski, szwagier króla Leszczyńskiego, w czasie rozruchów wojennych uniknął śmierci za pośrednictwem Naj świętszej Maryi Panny Tomaszowskiej. W dowód wdzięczności postanowił wybudować na tym pagórku kościół, który został ukończony w 1725, a w 1727 przeniesiono do niego cudowny obraz i zaczęto odprawiać nabożeństwa. Józef Potocki, za zgodąbpa chełmińskiego Feliksa Jana Szaniawskiego, oddał ten kościół w posiadanie trynitarzy. W 1737 wybudowano przy tym kościele klasztor, który skasowano w 1783 roku.

Kolejna osada klasztorna powstała w Brześcii-Litewskim. Na przedmieściu zwanym Wawrzyniec stał opustoszały kościół pod wezwaniem św. Barbary, należący poprzednio do duchowieństwa diecezjalnego. W roku 1727 książę Radziwiłł oddał ten kościół trynitarzom. Oni odrestaurowali świątynię i rozpoczęli w niej nabożeństwa. W 1735, w czasie zamieszek w krąiu, obrabowano cały klasztor. Pomoc pienięźaa księżnej Radziwiłłowej poratowała zakonników. W 1731 roku o. Aleksander, minister generalny, przesłał trynitarzom w Brześciu statuę Niepokalanie Poczętej Najświętszej Maryi Panny z Peru. Nowy murowany kościół dla trynitarzy wybudował Piotr Oziębłowski. Został konsekrowany 26 września 1739 r. Rząd skasował go w 1832.

W Lublinie 26 czerwca 1703 r. Jakub Lasiński, aptekarz królewski, z żoną Judytą z Brożeckich oddali trynitarzom watszawskim kamienicę prry ul. Rybnej. Lecz dopiero książę Lubomirski ufizndował kościół i klasztor. Zakonnicy mieszkali tam do 1780, a następnie przenieśli się do kościoła po jezuitach. W 1818 roku kościół ten został przerobiony na katedrę, więc trynitarze zmuszeni byli opuścić to miejsce. Pozostali trzej zakonnicy lubelscy zostali przeniesieni do klasztoru warszawskiego, a dawny ich kościół i klasztor w Lublinie został przez rząd sprzedany.

W 1725 roku, kiedy właścicielem Krotoszyna został Józef Potocki, który ufundował już trynitarzom dwa klasztory, w Stanisławowie i Tomaszowie, sprowadził ich także do Krotoszyna. Otrzymali tutaj kościół drewniany św. Piotra i Pawła oraz wieś Zamysłów. Biskup Teodor Potocki zatwierdził to i 11 czerwca 1731 r. uroczyście wprowadził trynitarzy do kościoła. Zobowiązał ich, aby co niedzielę jeden z ojców wygłaszał kazanie apologetyczne po niemiecku w kościele parafialnym św. Jana. Kościół drewniany stał do roku 1767. Wtedy to druga żona Józefa Potockiego wybudowała kościół murowany, który był konsekrowany w 1777. W czasie kasaty (1783 r.) rząd pruski sprzedał wieś Zamysłów, a kościół przeznaczył dla uczniów szkoły realnej w tym mieście.

W Brahiłowie położonym w województwie bracławskim Stanisław Potocki, wojewoda bełski, wybudował kościół dębowy, który obsługiwali jezuici. W 1739 roku, gdy Franciszek Salezy Potocki odziedziczył to miasto, kościół ofiarował trynitarzom. Zakonnicy przybyli tu ze Lwowa. Potocki przyrzekł im po pewnym czasie wybudować klasztor i kościół murowany oraz dać utrzymanie trzynastu zakonnikom. Dotrzymał słowa, a budowę dokończył jego syn Szczęsny Potocki. Skasowano klasztor w 1832 roku.

Do Bursztyna (w pobliżu Lwowa), do kościoła wybudowanego przez księżnę Czartoryską, prowadził trynitarzy starosta jabłonowski Paweł Benoe 1 września 1740 r. Zobowiązał się także wybudować nowy murowany kościół oraz dom zakonny. Zapisał im na utrzymanie 30 000 złotych. W roku 1754 kościół był już wybudowany. Klasztor zniósł cesarz Józef II wraz z innymi klasztorami w Galicji w 1783.

Kolejny dom zakonny istniał w mieście Czołhan w powiecie krzemienieckim. Teofila z Sieniawskich zbudowała zamek i miasto; nazwała je od swojego imienia Teofdopołem. Do miasta w 1738 roku sprowadziła trynitarzy, którym zapisała 40 000 złotych oraz wiele gruntów. Trynitarze uzyskali pozwolenie władzy duchownej i obj ęli ten dar w posiadanie 5 listopada 1741, a w następnym roku rozpoczęli budowę nowego klasztoru i kościoła. W 1746 kościół został poświęcony, a w 1832 trynitarze zostali usunięci z tego miejsca.

Do miejscowości Szumbar w powiecie krzemienieckim trynitarze przybyli w roku 1727. To miasteczko należało do możnego rodu Bohowitynów. Następnie przeszło w ręce Czartoryskich i Wiśniowieckich. Na początku XVIII wieku zostało przejęte przez Błędowskich herbu Nałęcz. Franciszka z Horbowskich Błędowska ufundowała w 1727 roku kościół drewniany pod wezwaniem Świętej Trójcy i sprowadziła ojców trynitarzy, zrobiwszy im zapis pieniężny oraz darowiznę w postaci murów zamkowych. Po śmierci fundatorki spadkobiercy zakwestionowali ów fundusz, co wydaje się przyczyną, że czasowo (1762 - 1791) trynitarze opuścili Szumbar. Powrócili do miasta dopiero na prośbę Michała Błędowskiego, który został dziedzicem szumbarskim. Pozostali tam do roku 1832.

Kolejna siedziba trynitarska powstała w Krzemieńcu na ziemi zwanej Drzewiecczyzną. Na niej trynitarze otrzymali od Felicjana Drzewieckiego w 1762 r. dom. Z pamiętników Józefa Drzewieckiego (Wilno, 1858) dowiadujemy się, iż był to budynek wykonany z dębowego drewna, dosyć dużych rozmiarów. Otóż ten wielki dębowy budynek został dany trynitarzom na klasztor, a na miejscu skarbca ofiarowanego wybudowano kaplicę. W Krzemieńcu przebywali trynitarze do roku 1791.

Babinowicze było to miasteczko w powiecie orszańskim. Trynitarze przybyli tam w 1782 roku. Fundację sfmansowali trynitarze z Orszy. Rozpoczęli budowę kościoła, który stał się parafialnym w roku 1798. Przy tym kościele istniała rezydencja trynitarska. Przebywało tam zwykle killcu ojców i braci do obsługi kościoła parafialnego. Także staraniem trynitarzy z Babinowicz założono szkołę parafialną, do której dość licznie uczęszczano. Trynitarze przebywali w Babinowiczach do roku 1832.

Do Białego Kamienia, miasteczka położonego nad Bugiem, sprowadziła trynitarzy Anna Chodorowska na początku XVIII wieku. Ta fundacja rozwijała się prężnie za życia fundatorki. Po jej śmierci zaczęły się niepowodzenia. Zakonnicy przebywali w tym miejscu około dwudziestu lat. Następnie zmuszeni byli opuścić to miejsce.

TrynitarLe pracowali także w takich miejscowościach, jak: Bracław, Chotyń, Horochów, Janów Kowieński, KizywiCie, Miełec, Mołodeczno, Witebsk, Rzyszczów; były to mniej sze placówki, czasami misyjne, bądź domy, o których mało pozostało wiadomości.

Bardzo ważną dla rozwoju polskich trynitarzy była kapituła generalna, która zebrała się 13 września 1726 roku w Madrycie. Rozważano na niej sytuację polskich

klasztorów na terenie Polski i Litwy. I zauważono, iż zakon posiada już wiele domów, ma swoje studia teologiczne we Lwowie, filozoficzne w Stanisławowie, w Wilnie na Antokolu i w Lucku oraz kolegium teologii moralnej w Tomaszowie. Dlatego też na tej kapitule ustanowiono Polską Prowincję św. Joachima, a na pierwszego prowincjała wybrano o. Antoniego Wielhorskiego. Przełożony prowincji nazywał się minister provincialis. Postanowiono także, aby w prowincji polskiej było 4 definitorów, 2 socjuszów prowincjała i redemptor captivorum.

Postanowienie kapituły generalnej zatwierdził Benedykt XIII dnia 4 sierpnia 1727 roku. Po ustanowieniu prowincji polskiej przeruesiono święto św. Joachima na niedzielę po Wniebowzięciu Naj świętszej Maryi Panny, co zatwierdziła Kongregacja Obrzędów w roku 1742. Pierwsza kapituła prowincji polskiej odbyła się 11 marca 1731 roku.

Przyszedł czas, kiedy to Polska straciła swojąniepodległość. Na podstawie konwencji (5 VIII 1772) dokonano pierwszego rozbioru Polski, a potem następnych. Nadszedł czas długoletniej niewoli, która miała ogromny wpływ na życie Kościoła. Następowały kasaty różnych wspólnot zakonnych, a wśród nich także wspólnot trynitarskich.

Prowincja Polska św. Joachima została podzielona w roku 1772, kiedy to z polskich klasztorów odpadłych do Austrii po pierwszym rozbiorze kraju utworzono drugą prowincję od wezwaniem św. Feliksa. Istniała ona tylko do 1783.

Ostatni trynitarz na ziemiach polskich przebywał do 1907 roku. Był nim o. Anzelm od św. Antoniego nazwiskiem Noniewicz. Pracował jako proboszcz i dziekan parafialny w miejscowości Sokółka.

 

Zdjęcia

trinidad_3.jpg

Adres

ul. Łanowa 1

30-725 Kraków

tel: (012) 653 21 93, 650 50 20

Napisz do nas: trynitarze@trynitarze.pl

Współpraca naukowa